Nieufność

– A-ale jak to córką? – zapytał Zając po dłuższej ciszy. Wszyscy patrzyli na mnie jak na ducha. Co może brzmieć śmieszne, bo przecież każdy z nas był duchem, prawda? 
 – Córką? Przecież Strażnicy nie mają dzieci. – Teraz to Mikołaj odezwał się swoim grubym głosem.
 – Nikt z was nie zna legendy o mieście Złota i Srebra?
 – Miasto Świateł? – Prychnął – Przecież to tylko bajki na dobranoc. – North patrzył na mnie, jakbym sobie z nich kpiła. Czy miało sens dalej im to tłumaczyć? Zapewne to była przydatna informacja skoro mieliśmy stanąć razem do ewentualnej walki. 
 – Nie Nicholasie. To nie są bajki. Ta historia wydarzyła się na prawdę. – powiedziałam, starając się nie zmieniać spokojnego tonu. Pomimo upływu lat, wspomnienie dawnego życia bolało nadal tak samo. Westchnęłam głęboko. –  Złota Królowa i Srebrny Król, na zawsze uwięzieni na Niebie, zapieczętowani krwią Złoto-Srebrnej Księżniczki. – zacytowałam wers.
 Oczy każdego rozszerzyły się, a wzrokiem wędrowali to na Księżyc, to na mnie. Trochę mnie to bawiło. Ufali Księżycowi, byli mu oddani, a on nawet nie powiedział im tak ważnego faktu o sobie. Przeszło mi przez myśl, że mógł o tym nie wiedzieć. Ale nie, na pewno wiedział. Tyle razy próbowałam z nim porozmawiać...
 – Chcesz nam powiedzieć, że jesteś księżniczką?! –  zapytał Jack, który jako pierwszy się ocknął.
 – Owszem. Lux d' Aurora – Ukłoniłam się tak, jak dawniej mnie uczono. – Moja matka podarowała mi nieśmiertelność, tak jak Księżyc dał je wam. Od prawie dwóch tysięcy lat krocze po ziemi. – Chciałam im dać jasno do zrozumienia kim jestem. 
 – Niby dlaczego powinniśmy ci wierzyć? – zapytał podejrzliwie Zając. – Pojawiasz się znikąd. Nikt wcześniej o tobie nie słyszał, a teraz twierdzisz, że jesteś córką Księżyca? Wiedzielibyśmy o tym.
 Tym razem to ja prychnęłam. Miałam ochotę stamtąd wyjść, ale spojrzenie Jacka mnie powstrzymało. Było w nim coś... Znajomego, przez co  miałam uczucie, że nie chcę, by odszedł. Nikt mi nie wierzył, a ja sama nie wiedziałam jak mogłabym im to udowodnić. Nie żeby mi zależało na tym, ale Jack patrzył na mnie wyczekującymi oczami. On jako jedyny mi wierzył. Miałam już się odezwać i dyskutować z upartym kangurem, jednak w tej samej chwili usłyszeliśmy znajomy śmiech. Jak zawsze pojawił się znikąd. Ciemność należała do niego. Czarny Pan stał przy jednej z czerwonych kolumn i przyglądał się nam z wyraźnym rozbawieniem. 
 – Nie myślałem, że zobaczę cię kiedykolwiek w towarzystwie Strażników. – zwrócił się do mnie. 

  Wszyscy sięgnęli po swoją broń, ale ja wiedziałam, że nie zwyciężą. Stali się silni, ale w Mroku drzemała ogromna moc. Nie mogłam tylko zrozumieć skąd ją ma. Czy komuś ją odebrał?
 – Czasy się zmieniają. – powiedziałam szeptem. Musiałam ich chronić. To ja sprowadziłam tam Mroka. Wysunęłam się tak by stać między nimi a mężczyzną.

 – Chcesz ich bronić? – Wybuchł śmiechem. – Aż ciężko uwierzyć w to co widzę. Wielka Wojowniczka Słońca. Ognista Furia, która całe swoje życie nienawidziła Strażników, staję w ich obronie. Jeszcze nie jest za późno, by stanąć bo zwycięskiej stronie, siostrzyczko. – Uśmiechnął się szeroko i w tamtej chwili zrozumiałam dlaczego się tu zjawił. Zacisnęłam mocno rękojeść miecza i rzuciłam się do ataku. W mgnieniu oka uzbroił się w kose zrobioną z czarnego piachu. Odparował mój atak, ale nie udało mi się przejść w ofensywę. Musiał się bronić. Miałam nad nim przewagę. Tym razem go nie zlekceważę. Z prawej, z góry, pół obrót. Nie przestawałam go atakować. Lecz  gdy spojrzałam na niego zobaczyłam że jego mina była spokojna. Mogłabym nawet powiedzieć, że znudzona. Bawił się ze mną, chcąc pokazać,  że nie wygram. Atakowałam go, ale żaden cios nie trafił. Czego on chciał?
 – No dalej, słonko – wyszeptał tak cicho, że usłyszałam to tylko ja. Nasze ostrza się skrzyżowały. Staliśmy w bezruchu wpatrując się nawzajem w oczy. Nie potrafiłam zrozumieć jaki był jego plan. Dlaczego chciał bym użyła swoich mocy? 
 – Wynoś się stąd – to był głos Jacka, który szedł mi na pomoc. To nie był moment na walkę. Mrok coś knuł i wszystko szło zgodnie z jego planem. Musiałam to przerwać. Zanim chłopak do nas doszedł, oddaliłam się od przeciwnika, który się uśmiechnął. Jack był gotowy do ataku, jednak go powstrzymałam.
 – Co ty wyprawiasz? – zapytał wbijając we mnie swoje błękitne oczy. Pokręciłam jedynie głową. Mrok rozpłynął się w powietrzu.
 – Coś ty najlepszego zrobiła?! Pozwoliłaś mu uciec! – Aster szedł już w naszą stronę, a za nim Mikołaj i Ząbek. Piasek przyglądał się z daleka. – Przecież mogliśmy go pokonać tu i teraz. Dlaczego zatrzymałaś Jacka?! 
 – To nie był dobry moment. – wytłumaczyłam. 
 – Dla kogo? Dla niego? Mieliśmy przewagę. Ty... Ty zrobiłaś to specjalnie. Uratowałaś go! – Wskazał na mnie palcem. – Nazwał cię siostrą. Kim jesteś!? – Rzucił się na mnie, by mnie przytrzymać. Złoty piasek unieruchomił mnie zmuszając do klęknięcia.

 – Mówiłam wam już... 

 – Kłamiesz. – wycedził Zając. Nasze twarze niemal się stykały. Podtrzymałam jego twarde spojrzenie.
 – Bo jego także stworzyła Słońce. Dawno temu. Złakniona zemsty za to co ludzie uczynili jej rodzinie, stworzyła Mrok, który miał zakraść się do ich serc i rozpętać piekło na Ziemi. – wytłumaczyłam najkrócej jak tylko potrafiłam.
  – Nikt nie wierzy w twoje bajki o Słońcu. – Nie ustępował Zająć. – Trzeba ją zamknąć. Księżyc na pewno chciał nas przed nią ostrzec. Nie wolno było jej tu przyprowadzać. – Oddalił się ode mnie. Nie wiedziałam co powinnam robić, ale nie mogłam dać się uwięzić. Mrok wyprawiał tam nie wiadomo co, a jeśli ja nie mogłam z nim wygrać, to oni na pewno nie dadzą sobie z radę.
 Zagryzłam wargę rozmyślając. Napotkałam zimne spojrzenie Jacka. Chłopak również we mnie wątpił, a ja nie miałam jak udowodnić, że Aster się myli. Musiałam uciec. Zbliżenie się do Strażników to był pierwszy i ostatni błąd jaki popełniłam –  pomyślałam ze smutkiem.
 Zacisnęłam pięści i wypuściłam część swojej mocy. Ręce zapłonęły czerwonym ogniem, rozpraszając piasek. Gdy byłam wolna, od razu wzleciałam w powietrze chcąc stamtąd odejść, jednak uderzenie bumeranga ogłuszyło mnie. Świat zawirował, a ja z trudem ustałam na nogach. Widziałam, że Mikołaj i Zając podchodzą do mnie, ale byłam szybsza. Fala ognia rozeszła się na około mnie zmuszając ich do wycofania. Wykorzystałam okazję, by wylecieć. Widziałam jak chłopak odprowadza mnie wzrokiem. Tamtego dnia pierwszy raz poczułam samotność. Tamtego dnia Mrok zwyciężył.

                                                                                  

Pozdrowienia

Marethyux ❄